Dodano: 2007-06-12 18:44
To teraz tak z mojej wrodzonej przezorności- jako że już daaaaaawno na biku nie jeździłem to jakiej w sumie długości trasa to będzie? NIe wiem czy podołam
I nie wiem też czy dobrze zrozumiałem, ale ew. nocka jest na miejscu tak??
Dodano: 2007-06-12 20:24
Ta trasa wymaga pewnych korekt, no chyba, że mamy pontony
W domku nie mam netu, więc nie będę się teraz bawił, ale mogę jutro z pracy przedstawić wariant możliwy :)
Chociaż z drugiej strony... ja już się rowerem przez wartę przeprawiałem, więc dlaczego nie spróbować i teraz 
Fuck you dude!
Dodano: 2007-06-12 21:59
Mam dwa pontony ale logistycznie to nie wyjdzie - to stare wojskowe modele i sa po prostu za ciezkie na rower. Natomiat jak slusznie zauwazyles przeprawienie sie przez warte nie jest az takie straszne.
Co do dlugosci trasy wyslalem mape jest tam skala. Mysle ze kolo 30 km sama trasa jest zaznacozna bardzo schematycznie.
Jak stwierdzil th ten dystans mozna pokonac w 6h pieszo po pijaku
nie powinno byc wiec problemu. Nocleg oczywiscie pod chmurka.
Rozumiem, ze bedzie to raczej męska impreza.
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2007-06-13 09:47
| amorphous napisał(a): |
|
bedzie to raczej męska impreza. |
Oj, chłopcy, chłopcy, bawić się...grzecznie :lol: :lol: :lol:
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2007-06-13 11:56
Haha z tego to sie zaczyna robic wyprawa surwiwalowa :lol:
zrobcie sobie triatlon, po co sie ograniczac :wink: (plywanie, bieganie, jazda na rowerze)
czwarta dyscyplina...moze picie? :twisted:
"Miłość, sen i śmierć nadchodzą pomału; Schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj" A.C. Swinburne
Dodano: 2007-06-13 12:08
Oczywiście na czas. A potem bieg na orientacje
Czy ktos ma pożyczyć GPS z bluetoothem?
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2007-06-13 13:04
| amorphous napisał(a): |
Oczywiście na czas. A potem bieg na orientacje
Czy ktos ma pożyczyć GPS z bluetoothem? |
Wszystko w swoim czasie, ale to także nie jest taki zły pomysł :) Możemy wydrukowac jakąś mapę satelitarną zaznaczyć tam jakoś małe dróżki - taką mapę może pobrać w jakimś urzędzie gminy, gdzie są zaznaczone wszystkie małe drogi. i zrobić jakiś bieg na orientacje. :D Oczywiście nie GPS a kompas w dłoń
Użytkowniku! Nie bój się używać linku "Zgłoś moderatorowi"! :D
Dodano: 2007-06-13 13:12
proponuje start w dwóch kategoriach:
lejm: odprawa przed startem=redbull
ekstrim: odprawa przed startem=redbul+0.2

Dodano: 2007-06-13 13:28
Zróbcie lepiej piesza wyprawe zamiast rowerowej, a przynajmniej pol-piesza - dojazd jakims srodkiem wielkopolskiej lokomocji do jakiegos punktu, a potem z buta to sie wiecej chetnych znajdzie :roll:
"Miłość, sen i śmierć nadchodzą pomału; Schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj" A.C. Swinburne
Dodano: 2007-06-13 13:41
Nie ma mowy. Mam uraz jeśli chodzi o piesze wędrówki... Możemy biegać na orientacje, wspinać sie po górach, latać balonami i jeździć rowerami, ale 30 km pieszo idąc prostą drogą odpada.
wyjątkiem byłyby jakieś extremalne warunki np. pustynia lub jakaś dżungla - wtedy bardzo chętnie bym pomaszerował by sprawdzić własne siły. 
Użytkowniku! Nie bój się używać linku "Zgłoś moderatorowi"! :D
Dodano: 2007-06-13 13:46
bo ja nie mam swiatel w rowerze :cry:
hehe wiem, genialny powod, zeby sie wykrecic :wink:
"Miłość, sen i śmierć nadchodzą pomału; Schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj" A.C. Swinburne
Dodano: 2007-06-14 02:01 Zmieniono: 2007-06-14 02:11
| alphar napisał(a): |
Ale nie dzwońcie po pomoc jak sie zgubicie w lesie![]() ![]() ![]() ![]() |
Zabiorę GPSa
niestety mój to stary model bez BT, ale w awaryjnych sytuacjach się nada
w końcu przeklepanie z ręki współrzędnych to nie problem
Co do przeprawy, myślę, że bezpieczniej póki co ograniczyć się do mostu w Biedrusku. Mimo wszystko survival możemy sobie stopniować
A to będzie pierwsza nasza wyprawa tego typu, więc lepiej nie przedobrzyć :)
Kiris: Pożyczę Ci moje światła. ja sobie wykombinuję coś zastępczego :)
th: Ja mam chyba gdzieś jakieś topograficzne z czerwonaka (Dziewicza Góra itp), na bieg na orientację jak najbardziej się nadają :) Ale to może na inny weekend
Fuck you dude!
Dodano: 2007-06-14 02:09
Oki to to i tak sie przyda wezme mape w pda bedziemy recznie nakladac wspolrzedne.
Podoba mi sie pomysł z dżunglą
Jak sie nie pojawimy na Cyborgy wyślijcie misje ratunkową ( z 0.75 )
Kiris ja tez nie mam swiatel - bede swiecił oczami 
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2007-06-14 02:14
ewentualnie mam wielki kabel RS232 do niego, jeśli masz jakąś przejściówkę RS-USB, którą Twój PDA obsłuży, to można by to jakoś zestawić razem :)
Fuck you dude!
Stery Dodano: 2007-06-14 02:51
Raczej i tak nie pojdzie na przejsciowce RS bez sterów. Teoretycznie moge puścic RS po USB ale w w trybie emulacji ktory jest tylko kompatybilny z ActiveSync. Za duzo zabawy by pisac sterowniki na jedna wycieczke 
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2007-06-14 07:35
W ramach pomocy "samo zgubienia się" proponuję GPS dostępny wszędzie w formie bardzo dawnego prototypu czyli nici Ariadny :wink:
Dodano: 2007-06-15 01:22
| amorphous napisał(a): |
|
Rozumiem, ze bedzie to raczej męska impreza. |
Chętnie popsułabym Wam tą waszą męską imprezę swoją obecnością :) No ale macie szczęście - nie jestem chwilowo na chodzie.
Dodano: 2007-06-15 06:47
| HANAHHH napisał(a): |
| W ramach pomocy "samo zgubienia się" proponuję GPS dostępny wszędzie w formie bardzo dawnego prototypu czyli nici Ariadny :wink: |
Rozumiem, ze zglaszasz sie na ochotniczke i przyniesiesz nam nic na start? :D
Fuck you dude!
Dodano: 2007-06-15 09:15
| uzekamanzi napisał(a): |
| [quote:5f318ae7e1="HANAHHH"]W ramach pomocy "samo zgubienia się" proponuję GPS dostępny wszędzie w formie bardzo dawnego prototypu czyli nici Ariadny :wink: |
Rozumiem, ze zglaszasz sie na ochotniczke i przyniesiesz nam nic na start? :D[/quote:5f318ae7e1]
Gdybym tylko bliżej mieszkała...zapewne bym tam pierwsza w kolejce na takie wypady była jednakże kilkaset kilometrów dzieli mnie od was!!!
Dodano: 2007-06-15 11:25
Hihi to sie nazywa "nowoczesna wyprawa" :lol:
dzis zamaist kompasu i gwiazd prawdziwi mezczyzni biora GPSa
i ruszaja zdobywac tereny :wink:
silni, mescy ...nie straszne im przygody, a wiecie fajne to :D
hehe no film mozna krecic propagandowy :wink:
"Miłość, sen i śmierć nadchodzą pomału; Schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj" A.C. Swinburne
Dodano: 2007-06-16 12:10
Wróciłem, wymoczyłem się, zjadłem... idę spać :roll:
Użytkowniku! Nie bój się używać linku "Zgłoś moderatorowi"! :D
Dodano: 2007-06-16 12:43
Trafiliście akurat na niezłe załamanie pogody :lol: Wymoczyliście się pewnie z parę razy, hehe
Ale dobrze, przynajmniej misji ratunkowej nie trzeba wysyłać, skoro wróciliście "jakoś" 
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2007-06-18 09:56
haha no widze, ze watek sie po tej wyprawie skutecznie urwal...
nie dziwie sie, szczerze panow podziwialam, bo jak juz Minawi wspomniala trafiliscie na lipna pogode, a i za cieplo od ziemi nie bylo na spanko pod chmurka :roll:
czekam na wspominki i relacje, moze jakies zdjecia macie? :lol:
"Miłość, sen i śmierć nadchodzą pomału; Schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj" A.C. Swinburne
Dodano: 2007-06-18 11:01
W weekend nie miałem zbyt wiele czasu i właściwie dopiero teraz mam czas by cokolwiek obszerniejszego tu napisać :).
Pogoda nie była taka zła - podkresliła jednak odrobinę survivalowy charakter całej wycieczki
Z poczatku wyjechaliśmy w pełnym słońcu odwiedzając nieznany stary cmentarz oraz ruiny "jakiejś" wieży - już wtedy stwierdziliśmy, że brak OFFa wsród bagaży to powazny błąd, który możemy mocno żałować. Deszcz nas zastał dopiero jak jechaliśmy do miejscowości Owińska by zobaczyć stary opuszczony zakład psychiatryczny, który niestety już nie jest opuszczony. Jednak w sama porę znaleźliśmy stary Kosciół, gdzie wśród trumny i wszelakiego gruzy przeczekaliśmy najwiekszy atak deszczu. :) Powietrze sie oczyściło i jechało nam się znacznie przyjemniej po takiej ulewie niż w tych początkowych upałach.
Po dotarciu na Dziewicza Gorę zastała nas przykra niespodzianka. Nie dosyć ,że nie było żadnych dziewic w pobliżu to także punkt widokowy był już zamknięty, choć nie ma się czemu dziwic chyba dotarliśmy tam o 21 (jesli sie myle proszę mnie poprawić
).
Zjeżdzając z góry stawaijąc na naszą własną orientacje w terenie wjechaliśmy w labirynt ścieżek leśnych by wyjechac dokłądnie tam gdzie zamierzaliśmy :) Po drodze ogromne problemy sprawił nam (proszę Paskievicz o wstrzymanie oddechu) pedał. Złośliwiec chciał mnie opuścić i notorycznie odkręcał się. Na szczęście spotkaliśmy na tym odludziu bardzo miłą Panią, którą była akurat sama bez męża i na dodatek robiła impreze :D Pokazała, więc nam ( :/ ) gdzie mamy się skierować szukając pomocy. Nie mieliśmy wiekszych problemów z znalezieniem miejscowości obok jeziora, ale ściagaliśmy sie z czasem bo zaczeło sie już robić ciemno. Mieliśmy jeszcze małe problemy po wjechaniu w dzicz lasu by znaleźć to jezioro, ale nasz Ojciec Dyrektor wykazując sie zmysłem podróżnika i wciąż upierając sie by iść dalej na wschód jakoś nas tam doprowadzł.
Cóż to była za ulga gdy w końcu wśród ciemności nocy zobaczyliśmy tamę i jezioro do którego zmierzaliśmy. Szukając odpowiedniej plaży lub polanki na obóz trafiliśmy na sympatycznego rybaka,który został na noc by złapac kilka węgorzy. Nie wiem czy to z naszej winy, ale złapał chyba tylko jednego i to na samym początku.
Z latarkami przeszkukaliśmy większy obszar i znaleźliśmy wystarczającą ilość drewna by rozpalić ognisko i utrzymac je na dłuższy czas. :) Po całonocnym pifkowaniu i delektowaniu sie biwakowym jedzeniem (podczas to których niektórym zdarzyło sie przysnąc :oops: ) obudziły nas krople deszczu, który w kilka chwil później uderzył nas z całą siłą. Nie marnując czasu wyruszyliśmy w rogę powrotną...
Początkowe "15 km do Poznania" zamieniło się chyba w 30 km. Jadąc przez Swarzędz, głowne drogi oraz leśne scieżki tudziez cmentarz dotarliśmy w końcu do ul. Wrocławskiej i spoglądawszy raz po raz na tory tramwajowe po lewej stronie zaczeliśmy ostatni etap powrotu do domu. :)
Wspomnienia niesamowite i z pewnością jesli tylko będę mógł chce to przeżyć jeszcze raz. :) Uze lub amorphous zadeklarowlai sie by zamieścic pełna i dokładną trasę naszej wycieczki oraz jej dokłądną długośc :D Także jestem ciekaw ile w końcu przejechaliśmy w te 17 godzin rajdu.
Dzięki jeszcze raz za miłę towarzystwo i survivalowe przeżycia. Mam ndzieje, że pozostałe osoby uzupełnią moją skromną relację. 
Użytkowniku! Nie bój się używać linku "Zgłoś moderatorowi"! :D